• (Nie) szczep! Ściąga dla początkujących*

    Nie ma chyba bardziej jałowej pyskówki w internetach niż ta o szczepionkach. Rośnie toto jak perz, nie daje się wyplenić, wychodzi coraz to z innego kąta, atakuje mnie zdjęciami smutnych dzieci, pyta retorycznie o los moich potomków z nieodłącznymi wykrzyknikami na końcu. Temat przyciąga oszołomów i tych przekonanych o swojej najmojszej racji, jedni i drudzy są zabawni naprawdę tylko przez chwilę. Nie lubię, jak się ludzie opluwają, ani dla sportu, ani za sprawę, szczególnie, kiedy uważam, że sprawa w sumie nie ich. Poza tym to nudne. Potwornie. Wiecznie, wiecznie to samo. CZYTAJ WIĘCEJ
  • W trosce o BMI niemowlęcia. Tego bez siusiaka

    Dzieci moje należą do gatunku żyrtych. Żrą w sensie, nie jedzą. Wszystko. Zawsze. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zamknij mordę, Kasiu.

    Proszę pani, ja bym nigdy, przenigdy się tak do dziecka nie odezwała. Żeby nie wiem co, jak tak można? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ile kosztuje dziecko?

    Siedzimy sobie spokojnie, to znaczy ja siedzę spokojnie, rozparta, kaweczka, ciasteczko, ploteczki. Obok mnie Druga, od rana w łaskawym nastroju, w gościach tym bardziej. Żuchla zawzięcie, chociaż z pewną flegmą, najsmaczniejsze, grube, paskowane rajstopy po bracie. Moja znajoma, wyglądająca aktualnie jak kępka cienkich patyczków przyczepiona do wielkiej kuli, bardzo próbuje skupić się na słodkości mojego dziecka, ale jej własne w środku najwyraźniej uniemożliwia jej skupienie się na czymkolwiek. Mąż Znajomej dopowiada za nią niedokończone zdania, siedząc na kanapie jednym półdupkiem – jestem przekonana, że klucze do auta przekłada do każdej aktualnej kieszeni. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Goła dupa

    Obiecałam sobie, że się nie będę wtrącać, obiecałam sobie, że się nie dam sprowokować. Słaba jestem. Proch i pył. NIE ZDZIERŻĘ. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Okruchy.

    Późno, ciemno, zimno. Mijany po drodze z pracy przystanek jest pełen kulących się ludzi. Kątem oka widzę nadjeżdżający autobus, wyciągam telefon i nagle już nic nie widzę, bo leżę, intensywnie skupiając się na sygnałach tłoczących się na drodze kostka-mózg. Z jednej strony torba, z drugiej komórka w częściach, cholera, nawet nie zadzwonię po nikogo, nie znajdę baterii przecież. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Szkoda życia

    Jemy obiad. Pomidorowa z ryżem. Zupy już prawie nie ma na koszulce, ryż jest – na koszulce, na krzesełku, na stole, na czubku psiego nosa spokojnie czekającego na chrząstki z kurczaka. A im bardziej jest wszędzie, tym bardziej moje pedantyczne (nie mam pojęcia po kim on to ma, NIE po mnie) dziecko chce go posprzątać – koniecznie łyżeczką, bo przecież duzi chłopcy nie jedzą palcami. CZYTAJ WIĘCEJ
  • "Kiedyś to tych wszystkich alergii nie było"

    Uwielbiam wczesnoporanne autobusy, szczególnie jesienią – telepiące się miarowo, dostojne, sapiące niespiesznie. Choćbym nie wiem co sobie obiecywała zrobić przez te ostatnie pół godziny przed pracą, prawie zawsze zagapiam się w okno i odpływam, kołysana strzępkami bajek dla dużych dzieci. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Witrażowe gwiazdki z piernika

    To jedne z tych pierniczków, które teoretycznie trzeba upiec co najmniej dwa-trzy tygodnie przed świętami. Teoretycznie, bo mimo tego, że są okropnie twarde, z pierwszej blachy zwykle nie zostaje nic. W fancy wersji z kolorowymi witrażowymi okienkami wiszą nam na choince do nowego roku, kiedy to robią się tak miękkie, że spadają same, z nawiązką wynagradzając psu wcześniejszy brak prezentów. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak powinna wyglądać wizyta u pediatry.

    Za każdym razem, kiedy muszę iść po coś do naszej rejonowej przychodni, trafia mnie szlag. Kiedy widzę te tłumy matek z tłumami dzieci pod gabinetem z kobietą, z którą z wielu powodów nie mam o czym rozmawiać, a która szczepi moje dzieci, bo jest najbliżej, mój szlag kulminuje. Kiedy pod tym gabinetem widzę dzieci naprawdę chore, zmartwione matki, które przyszły po faktyczną poradę, mam stan przedzawałowy. CZYTAJ WIĘCEJ