O autorze
Taka Sobie Matka, całkiem niczego sobie żona, sama sobie pani, ster i okręt (pękata, sunąca powoli barka raczej niż śmigły uwodziciel fal). Zwolenniczka macierzyństwa przez małe m i życia przez duże Ż.

Witrażowe gwiazdki z piernika

TSM
To jedne z tych pierniczków, które teoretycznie trzeba upiec co najmniej dwa-trzy tygodnie przed świętami. Teoretycznie, bo mimo tego, że są okropnie twarde, z pierwszej blachy zwykle nie zostaje nic. W fancy wersji z kolorowymi witrażowymi okienkami wiszą nam na choince do nowego roku, kiedy to robią się tak miękkie, że spadają same, z nawiązką wynagradzając psu wcześniejszy brak prezentów.

Na przeogromne mnóstwo pierniczków (mniej się po prostu nie robi) potrzeba :

0,5 kg mąki pszennej
20 dkg miodu
20 dkg cukru pudru
12 dkg margaryny (pół kostki)
1 jajo
1 dkg sody (nie proszku, ciasto jest strasznie ciężkie)
zmiażdżone przyprawy korzenne (nie używam gotowych mieszanek, bo nie znalazłam jeszcze takiej bez kakao, które jest dodawane dla koloru, ale całkiem zmienia smak)
najprostsze, najtańsze owocowe landrynki

Mąkę z sodą przesiewamy na stolnicę, wlewamy miód, dodajemy korzenie, cukier puder, tłuszcz i jajko. Tadaaam! Jest ciasto. Ma specyficzną, troszeczkę lejącą się konsystencję, nie może być twarde i zbite.

Porcjami wałkujemy cienko, wykrawamy ciasteczka i kładziemy na blasze na papierze do pieczenia (nie trzeba go natłuszczać). Jeśli chcemy mieć gdzieś witrażyk, jak w gwiazdce na zdjęciu, w otwór w cieście (ja wykroiłam ze środka dużej gwiazdki mniejszą) wkładamy landrynkę. Według niektórych szkół można ją zmiażdżyć, ale ja wkładałam całą i topiła się pięknie. W zależności od koloru cukierka uzyskamy różne kolory (i smaki!) "szybek", na przykład w domku z piernika (mój cichy plan na ten łikend;>). Dodatkowo, jeśli pierniki mają zawisnąć na choince, w odpowiednie miejsce wkładamy na sztorc kawałek zapałki - zrobienie dziurki nie wystarczy, bo ciasto rośnie i dziurka się zasklepi w piekarniku.

Po wyciągnięciu z pieca (pieką się chwilę, z pięć minut, trzeba bardzo pilnować, żeby nie skarmelizować landrynki, bo będzie gorzka i stanie się tylko ozdobą) czekamy momencik, aż "szkło" się zestali, po czym zdejmujemy z papieru, wyjmujemy zapałkę i wieszamy na choince lub (te bez witraży) wkładamy do puszek i chowamy na najwyższych półkach:)


TSM

P.S.: Mniej kulinarnie tu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...